Szukasz psychologa w Gliwicach? Nasz gabinet psychologiczny zapewni Ci pomoc!

TRUJĄCE OTOCZENIE CZ. II

Szczególnie trudno odciąć się od trujących wpływów szerszego kręgu rodzinnego: rodziców, teściów, dalszych krewnych. Często widzę, jak zupełnie dorośli, samodzielni ludzie, którzy mają już własne potomstwo, zachowują się tak, jakby dali im uprawnienia do wtrącania się i swobodnego wyrażania swoich niepochlebnych opinii. Jakby istniała cicha umowa, że rodzinie nie można w tym miejscu powiedzieć ’’stop, nie życzę sobie tego”. I zdecydować, że do podtrzymania więzi rodzinnych wystarczy Boże Narodzenie i Wielkanoc plus może jeszcze imieniny dziadka.

Przeczytałam kiedyś stosy pamiętników, przysłane na konkurs ’’Moje małżeństwo i rodzina” i utkwił mi w pamięci jeden z nich. Młoda mężatka pisała, jak parę razy w tygodniu przychodzi do niej teściowa, zagląda we wszystkie kąty, nawet do garnków i do szaf, nie szczędząc cierpkich uwag. Muszę po- wiedzieć, że dla mnie ta historia zabrzmiała naprawdę przerażająco. W podobnych przypadkach zachęcam Cię do kierowania się zasadą ujętą w angielskim przysłowiu ”Mój dom to moja twierdza”.

Masz możliwość wyboru, możesz tam wpuszczać tylko swoich sprzymierzeńców. A jeśli zdecydujesz się pozwolić wejść komu innemu, to na wyraźnie określonych przez Ciebie zasadach. Proszę bardzo, herbata albo kawa, pobawić się z dzieckiem, ale naprawdę świat się nie zawali, jeżeli powiesz: „Kuchnia i sypialnia nie jest dla gości” albo ”0 szóstej mamy coś ważnego do zrobienia, więc serdecznie zapraszam do za dziesięć szósta, a potem już musimy zająć się naszymi sprawami”. I o 17.50 przypomnieć, że taka była umowa.

Boisz się narazić, jeżeli zrobisz coś takiego? Przecież naprawdę nic nie tracisz – z pewnością chodzi o kogoś, kto i tak niezbyt Cię szanuje (a może zacznie, kiedy okaże się, że nie może swobodnie chodzić Ci po głowie?). W rzeczywistości grozi Ci nie to, że stracisz dobrą opinię, tylko złudzenie, że uda Ci się na nią zasłużyć.

Rozmawiając z ludźmi przekonałam się, że najtrudniej ograniczyć kontakty z własnymi rodzicami. I nie tylko z powodu normy społecznej czy też obyczaju. Do ponawiania kontaktów, które już tyle razy okazały się trujące, przyciąga nas jak magnes nadzieją, że uda się otrzymać od nich coś, czego się nie dostało w dzieciństwie. Może teraz zauważą, docenią, zaczną kochać? Często nie do końca zdajemy sobie sprawę, że takie dziecinne nadzieje na otrzymanie miłości i uznania przetrwały do dziś. Tylko że skoro przez tyle lat ich spełnienie się nie powiodło, to trudno – trzeba rozstać się z iluzjami i zacząć szukać gdzie indziej.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.