Szukasz psychologa w Gliwicach? Nasz gabinet psychologiczny zapewni Ci pomoc!

TRUJĄCE OTOCZENIE

Zacznę od historii mojej przyjaciółki Misi, która przez ostatnie parę lat chodzi do pracy jak na ścięcie. Zawsze się denerwuje, rozmyśla, co ją tam złego spotka, rozpamiętuje nieprzychylne uwagi koleżanek. Często mam wrażenie, że po powrocie do domu nie rozstaje się z tamtymi problemami, które nawet we śnie jakoś ją gnębią. Zresztą kiepsko sypia i w nocy zastanawia się, jak powinna ustawić się wobec szefowej. Cała sprawa nabrała już niemal rozmiarów obsesji. Ale na wszelkie moje sugestie, żeby rozejrzała się za inną pracą, Misia reaguje źle.

Jest podobnie bezradna wobec teściów: utrzymuje z nimi regularne kontakty, mimo że nie są dla niej w żadnym stopniu budujące. Zawsze jest narażona na uszczypliwe uwagi, próby udowodnienia, że wszystkie jej pomysły na życie są bez sensu, że źle wychowuje dziecko, a jeszcze na dodatek nie umie się ubrać. Co tu mówić o wizytach – obowiązkowo co tydzień niedzielny obiad – kiedy każdy telefon teściowej wytrącają z równowagi na parę godzin. Przy czym takie telefony bywają prawie codziennie, a czasem kilka razy w ciągu dnia.

Jedyna rada, jaką mam dla Misi i osób jej podobnych, to odciąć się od trujących wpływów. Najpierw trzeba rozejrzeć się dookoła i sprawdzić: czy ludzie, z którymi się widuję, pomagają mi myśleć o sobie dobrze, czy wręcz przeciwnie. Czasami trudno bywa nawet zacząć zastanawiać się nad tym, bo nasze prawdziwe odczucia przesłania jakiś ogólnie słuszny pogląd, na przykład: jak może mi być źle u rodziców, przecież dziecku u mamy zawsze musi być dobrze: albo: Nowakowie to tacy kulturalni ludzie, powinniśmy się z nimi widywać. Nieraz ciężko się przebić przez tego typu przekonania.

Żeby odróżnić ’’trujące” otoczenie od ’’pożywnego”, musisz zadać sobie dwa pytania. Pierwsze: co w danym miejscu słyszę na swój temat, jakie komunikaty do mnie docierają? Jeżeli głównie typu ”źle postępujesz”, ’’głupio myślisz”, ’’brzydko wyglądasz” oraz pretensje i pouczenia: jeśli spotyka Cię tam głównie brak zrozumienia i nigdy nikt nie staje po Twojej stronie – zastanów się, czy czasem nie warto zrezygnować z tych kontaktów albo przynajmniej poważnie je ograniczyć.

Druga ważna kwestia: jak reagujesz na towarzystwo tych ludzi lub tej osoby. Czy na przykład masz poczucie, że jesteś ciężki czy lekki? Cię wtedy głowa albo brzuch? Czy ktoś Cię tam uważnie słucha? Czy są jakieś wyraźne oznaki zadowolenia, kiedy się pojawiasz? U siebie zaobserwowałam pewną charakterystyczną reakcję: w miejscach, które mi nie służą, mam zwolnione ruchy, tak jakby było mi trudno podnieść rękę czy nogę. Kiedy się na tym łapię, zaczynam uważnie przyglądać się całej tej sytuacji i zastanawiać, czy mam tam jeszcze zostać, czy raczej wyjść.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.