Szukasz psychologa w Gliwicach? Nasz gabinet psychologiczny zapewni Ci pomoc!

Wiedza o różnicach indywidualnych – warunek wstępny nauczania

Z dylematu Jensena wynika pewien problem, który powinien się stać przedmiotem naszej uwagi, a który sprowadza się do następującego pytania: „czym różniłoby się nasze nauczanie, gdyby: a) rzeczywiście o inteligencji naszych uczniów aż w 80% decydowała dziedziczność, b) dzieci murzyńskie jako grupa nie uzyskiwały – ze względu na różnice zarówno genetyczne, jak i środowiskowe – tak samo wysokich wyników przy pomiarach inteligencji, jak dzieci białe?” Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w stwierdzeniu, iż celem nauczania jest zorganizowanie optymalnego uczenia się każdej jednostce z osobna. Przy planowaniu nauczania dla poszczególnych członków grupy oszacowanie przeciętnego wyniku dla tej grupy nie na wiele się przyda. Co więcej, nauczanie, dobierane „pod przeciętnego ucznia”, nigdy nie bywa optymalnie efektywne, ponieważ „uczeń przeciętny” w ogóle nie istnieje. Jest to wyłącznie arytmetyczna abstrakcja.

Mówiąc nieco inaczej, nasze zadanie jako nauczycieli nie polega na tym, by próbować zrównać ze sobą wszystkich uczniów pod względem zdolności uczenia się, ani też na tym, by „słabi” doścignęli „zdolnych”. Idzie o to, by stworzyć takie warunki, w których każdy uczeń będzie się uczył w optymalny sposób i w optymalnym dla niego tempie. Realizacja tego zadania wymaga wstępnej znajomości cech charakterystycznych każdego z uczniów. Piagetowska teoria rozwoju, traktująca inteligencję jako adaptacyjne zachowanie poznawcze, dostarcza potencjalnie bardziej użytecznych wskazówek – mówiących jak znajomość tę uzyskać – niż dane o tym, jaki jest udział dziedziczności a jaki środowiska w kształtowaniu ogólnej zdolności uczenia się, czy też informacja o tym, że w niektórych grupach zdolność ta bywa większa, a w innych mniejsza. Fakt, że niezmienne elementy teorii Piageta odnoszą się do jednostek, ale nie do grup, czyni z tej teorii obiecujące źródło ułatwiające poznawanie cech poszczególnych uczniów. Każdy przechodzi przez wszystkie stadia rozwoju inteligencji dokładnie w takiej samej kolejności. Typowe dla danego stadium zachowanie poznawcze jest cechą charakterystyczną każdej jednostki, nie tylko niektórych. Charakterystyczne zachowania poznawcze nie są też jakimiś średnimi grupowymi: opisują inteligencję każdej jednostki na danym etapie. Co więcej, w ujęciu Piageta miary inteligencji nie są czymś względnym – są to miary bezwzględne (absolutne). Pomiarów nie porównuje się z wynikami uzyskiwanymi przez innych – odnosi się je do pewnego kryterium zewnętrznego, a mianowicie do różnych stadiów rozwoju inteligencji. Żadne inne ujęcie zjawiska inteligencji nie stwarza takiej, jak ta, możliwości oceny jednostki w odniesieniu do pewnego standardu absolutnego.

Wiedza o różnicach indywidualnych – warunek wstępny nauczania cz. II

Nie mam zamiaru pomniejszać potencjalnego znaczenia tego rodzaju danych, jakie przedstawił Jensen. Jeśli nawet nie dają się one wykorzystywać w sposób bezpośredni i natychmiastowy w codziennej praktyce nauczania szkolnego, to mogą przecież wywierać na nią wpływ dalekosiężny i rozległy. Jeśli prawdopodobieństwo tego, że nasze zdolności uczenia się w tak stosunkowo dużym stopniu zależą od czynników genetycznych jest wysokie, to powinniśmy uczynić wszystko co w naszej mocy, by zidentyfikować mechanizmy, które uruchamiają działanie genów. Dopiero wówczas będziemy mogli w sposób logiczny i spójny organizować warunki nauczania, które będą współgrać z czynnikami genetycznymi tak, by zmaksymalizować pozytywny wpływ potencjału dziedzicznego. Dane w rodzaju tych, które uzyskał Jensen, powinny stymulować tego typu działalność badawczą.

Innym obszarem badań, na który mogą mieć wpływ dane świadczące o tym, że inteligencja jest związana głównie z czynnikami genetycznymi, jest sfera teorii rozwoju, uczenia się i nauczania. W efekcie powinno się okazać, że podstawowe elementy składowe tych teorii mają naturę biologiczną. Zwróć uwagę, że jest to dokładnie taka sama orientacja badawcza, jaką przyjął Piaget w swej teorii rozwoju.

Można by zapytać, w jaki sposób poglądy rzeczników dominującej roli dziedziczności, takich jak Jensen, czy zwolenników stanowiska środowiskowego, jak Skinner, dadzą się pogodzić z eklektycznymi, obejmującymi szeroki zakres wątków, poglądami „interakcjonisty” Piageta. Zwolennicy stanowiska środowiskowego zazwyczaj nie zajmują się zbytnio teorią. Jak pamiętasz (rozdział 4.), ich podejście polega na przeprowadzaniu naukowej analizy zachowań w celu sformułowania zasadniczych reguł nadrzędnych zachowania, a następnie na ustaleniu, w jaki sposób reguły te mdfcna zastosować do kierowania zachowaniem i modyfikowania zachowań. Tak więc, unikają oni roztrząsania kwestii względnej wielkości wpływów dziedziczności i środowiska na inteligencję, rezygnując po prostu z traktowania inteligencji jako kwestii pierwszoplanowej.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.