Szukasz psychologa w Gliwicach? Nasz gabinet psychologiczny zapewni Ci pomoc!

Zagadnienie audytorium

Zagadnienie audytorium zasługuje na specjalną wzmiankę z tej jeszcze racji, iż doczekało się ono już pewnych systematycznych, a nawet eksperymentalnych obserwacji, czego nie można jeszcze powiedzieć o tłumie. Mamy na myśli badania F. E. Lange dotyczące tego, co ona nazywa „śmiechem tłumu” (crowd, laughter) L Jest rzeczą interesującą, iż śmiech badany tutaj przez autorkę nie jest śmiechem klasycznego tłumu, lecz właśnie śmiechem audytorium teatralnego. Widzimy tu od razu, jak autorka stawia znak równości pomiędzy tłumem a audytorium. Obserwacje F. E. Lange dotyczyły zachowania się publiczności w teatrze podczas wystawiania pewnej komedii: autorka była obecna na kilku kolejnych przedstawieniach tej samej sztuki, przy czym oczywiście publiczność teatralna ciągle się zmieniała. Autorka mierzyła dokładnie czas trwania wybuchów śmiechu przy poszczególnych pointach wystawianej sztuki. Wyniki, do których doszła, są dość frapujące. Otóż okazało się po pierwsze, że wybuchy śmiechu dotyczyły stale i bez wyjątku tych samych „dowcipnych” momentów. Dalej okazało się, że czas trwania śmiechu jeslt dla wszystkich przedstawień jednakowy w odniesieniu do tych samych epizodów. Różnice długości nie przekraczały nigdy 1 sek. Jeżeli więc w czasie jednego przedstawienia przy pewnym epizodzie wybuch śmiechu publiczności trwał dajmy na to 7 sek., to można było z całą pewnością przewidzieć, że przy następnym przedstawieniu nie będzie on na pewno krótszy aniżeli sekund 6.

Nie całkiem proste jest wytłumaczenie owej zadziwiającej prawidłowości. W każdym razie wchodzą i tu w grę czynniki znane nam już z poprzednich omówień. Śmiech, z którym tu mamy do czynienia, nie jest śmiechem indywidualnym. Poszczególne jednostki są pobudzone do śmiechu nie tylko tym, co widzą czy słyszą na scenie, lecz także wpływem swoich sąsiadów. „Zarażają się” one od siebie nawzajem. Widok śmiejących się głośno sąsiadów ułatwia śmianie się danej jednostki, która sama nie byłaby skłonna poddawać się takiej wesołości. Fakt, że nasi sąsiedzi śmieją się, upewnia nas niejako, że to, co dzieje się na scenie, jest naprawdę śmiechu warte. W ten więc mniej więcej sposób zjawisko powyższe obserwowane przez panią Lange może być objaśniane.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.